Spotkanie formacyjne z Misjonarzami 7-8.05.2016 r.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

„Chcę w Twych ramionach być, Panie.

Od Ciebie zależeć chcę!”

Słowa tej piosenki najpełniej oddają treść ostatniego spotkania z Misjonarzami PM, których gościliśmy 7 i 8 maja. Odwiedzili nas dotychczas znani: Aneta, Patrycja i Marcus oraz nowy misjonarz – Gabriel. Jak zwykle dzielili się swoim doświadczeniem obecności Boga żywego w ich posłudze i życiu. Opowiadali m. in. o tygodniowej wyprawie dwóch trzyosobowych grup misjonarzy do Warszawy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ich „bagażem” były tylko Biblia i szczoteczka do zębów. Obleczeni w zbroję Bożą, z mocą Jego słowa ruszyli głosić Dobrą Nowinę, a Duch Św. ich poprowadził.

Sobota była dniem odkrywania swoich sekretnych życzeń, zranień, słabości i powierzania ich Bogu. Człowiek przez grzech spowodował powstanie otchłani między sobą a Ojcem, ale Ojciec posłał Syna, by tę przepaść zamknąć Jego krzyżem. Modliliśmy się o uzdrowienie, uleczenie z tego, co w sobie odkryliśmy, z naszych „przepaści”, z tego wszystkiego, co o sobie myślimy, a co nie jest prawdą. Na podstawie fragmentu Mk 1,29-31 (uzdrowienie teściowej Piotra), odkrywaliśmy sposób leczenia Jezusa. Jezus pochodzi, dotyka – bierze kobietę za rękę i gorączka (choroba) ją opuszcza. Teściowa Piotra po tym uzdrowieniu zaczyna służyć. Efektem uzdrowienia jest zatem gotowość do posługi.

Uwieńczeniem dnia był taniec z Duchem Świętym. To doświadczenie uzmysłowiło, że nasze zamknięte oczy, nie przeszkadzają Duchowi Świętemu być prowadzącym w tym „tańcu”. On porusza się zgodnie z rytmem, obraca, przytula. Wykorzystuje naturalne predyspozycje każdego człowieka, działa indywidualnie i ulepsza, udoskonala.

Drugiego dnia tematem przewodnim była walka duchowa. Mieliśmy okazję zdać sobie pytania: kiedy, gdzie nie panuję nad sobą; ile czasu daję Bogu, by On działał; ile czasu poświęcam na rozwijanie relacji z Bogiem i z drugim człowiekiem?

Szatan to mistrz wprowadzania zamętu, zrywania relacji, a Bóg jest tym, który leczy, daje pokój, kocha i uzdalnia do kochania. Ogromną pomocą w walce z podstępami szatana są słowa z listu św. Pawła do Efezjan 6,10-18 (Boża zbroja):

Na koniec – kilka słów zachęty: Korzystajcie z mocy naszego Pana, a wtedy również wy będziecie mocni. Załóżcie całą zbroję otrzymaną od Boga, abyście mogli odeprzeć podstępne ataki diabła. Nie walczymy bowiem z ludźmi, ale z władcami świata ciemności i z niewidzialnymi siłami zła. Używajcie więc całej zbroi Bożej, abyście w dniu ataku byli gotowi do obrony i byście odnieśli zwycięstwo. Bądźcie więc gotowi! Waszym pasem niech będzie prawda, a pancerzem – prawość. Waszymi butami niech będzie gotowość niesienia ludziom dobrej nowiny o pokoju. W każdej sytuacji osłaniajcie się tarczą, którą jest wasza wiara. Dzięki niej ugasicie wszystkie ogniste pociski szatana. Załóżcie też hełm, którym jest wasze zbawienie, a do rąk weźcie miecz Ducha, czyli słowo Boże. Poza tym wszystkim, korzystajcie z mocy Ducha Świętego, w każdej sytuacji modląc się do Boga i prosząc Go, aby miał w swojej opiece wszystkich świętych na świecie.”

Tylko będąc w ramionach Ojca, zależąc od Niego, pozwalając Mu działać i poruszać się w nas przez Ducha Świętego, będziemy gotowi wyruszyć w Jego zbroi do walki z siłami zła.

Warto na koniec dodać, że podczas modlitwy nasza grupa PM dostała wyraźne zadanie, by otaczać modlitwą całą Wspólnotę Przymierza Miłosierdzia. Było to kolejne potwierdzenie charyzmatu naszej wspólnoty.

W modlitwie zatem, każdego dnia, jesteśmy razem w sercu Boga!

Ania i Lucyna

Życzenia Wielkanocne

credo-10
Z okazji zbliżających się Świąt Zmartwychwstania Pańskiego życzymy,
aby były one czasem umocnienia darami Ducha Świętego. Niech
Zmartwychwstanie niosące odrodzenie, napełni Was pokojem, nadzieją i
wiarą, abyśmy z ufnością spoglądali w przyszłość.

Ekstremalne doświadczenie

IMG_20160312_085349

Wielki Post to czas, kiedy szczególnie rozważa się mękę i drogę krzyżową Jezusa.

W czasie zeszłorocznego Wielkiego Postu w EDK uczestniczyły dwie osoby ze wspólnoty. Jedna z nich podczas spotkania formacyjnego dała świadectwo, jak przebyła tę drogę. Powiedziała też, że jej pragnieniem jest zorganizowanie takiego doświadczenia dla innych. Wtedy  odpowiedziałam jej, że warto najpierw uczestniczyć większą grupą. I się stało w tym roku. Pan Bóg pobłogosławił i w tegorocznej EDK z Piły do Skrzatusza, w nocy z 11 na 12 marca, odważyło się uczestniczyć 12 osób. Większość z nas była nieświadoma tego, co nas czeka.

Byliśmy umówieni na dojazd do Piły 3 autami, mieliśmy się spotkać tam na Mszy Świętej. Ja po raz kolejny doświadczyłam dobra wypływającego z bycia we wspólnocie. Pierwszą niespodzianką był telefon od osoby, która powiedziała mi, iż odbierze mnie spod domu oszczędzając mi drogi na miejsce zbiórki. Kolejną, był telefon od innej osoby z pytaniem, czy mam jak jechać i czy już jadę. Podczas kazania usłyszałam zdanie, że od razu nie da się pokonać całej drogi, tylko etapami. Po Eucharystii i instruktażu służb przygotowujących w kilkuosobowych grupach z latarkami, mapami, opisem tras i rozważaniami, zaczęliśmy iść. Najpierw szybko, ale im więcej kilometrów przeszliśmy, tym wolniej.

Droga naprawdę była ekstremalna, bo przecież od rana padał śnieg. W nocy deszcz, nad ranem śnieg i grad, a my szliśmy drogą asfaltową oraz leśną z piaskiem, gliną, błotem, niebezpiecznymi przeszkodami, wystającymi konarami, pod górę i z górki. Szliśmy w ciszy, bijąc się w głowach ze swoimi myślami i zastanawiając się nad rozważaniami poszczególnych stacji. Walczyliśmy ze swoją niemocą, bólem poszczególnych partii mięśni, zimnem, wiatrem, zmienną aurą pogodową i ciemnością. Rozważania były przygotowane i przeżyte wcześniej przez osoby świeckie – po każdym kolejnym kroku dodawały sił, pomagały pokonywać własne ograniczenia, zrozumieć, co czuł Jezus.

Usłyszałam m.in., że Jezus miał mało czasu, ale umiał go dobrze wykorzystać i o to chcę go prosić: bym potrafiła właściwie wykorzystać czas, który jest mi dany, bym odpowiedzialnie podchodziła do życia, bym umiała przeciwstawiać się tłumowi i była odważną oraz wrażliwą, bym zrozumiała, że nie muszę być perfekcyjna, ale bym umiała współpracować. To właśnie dzięki tym osobom, które ze mną szły i dzięki modlitwie wielu, którzy nie mogli iść, dałam radę ja i wszyscy uczestnicy, przebywając około 50 km. Do Sanktuarium Matki Bolesnej Łaskami Słynącej w Skrzatuszu dotarliśmy po około 12 godzinach, skąd kolejne osoby odebrały nas i odwiozły do domów.

Tak naprawdę to nie da się opisać wszystkich przeżyć. Trzeba ich samemu doświadczyć.

Zrodził się pomysł, aby podczas Wielkiego Postu w przyszłym roku zorganizować EDK wokół Czarnkowa do Sanktuarium Królowej Rodzin w Lubaszu. Czuj się zaproszony. Ekstremalna Droga Krzyżowa czeka właśnie na Ciebie!

Lucyna